kosmetyki.

30 maja 2019


już kilka razy na instagramie wspominałam o tym, że staramy się zmienić nasze nawyki.
chcemy żyć bardziej świadomie... w zgodzie z naturą..
ograniczamy zużywanie plastiku ile się da...
mamy to szczęście mieszkania w domu co za tym idzie widzimy ile śmieci produkujemy!
od naszych małych zmian wyrzucamy o 2/3 mniej plastiku
i o połowę mniej zwykłych śmieci.
to nie jest prosta droga bo on bombarduje nas z każdej strony!
żywność, kosmetyki, wszystko co nas otacza praktycznie jest ładowane w plastik..
nie jesteśmy w tym temacie idealnie.
dopiero się tego uczymy ale myślę,  że już sama świadomość jak tego wiele
i jaki on wpływ na nas i nasze środowisko jest duża.
ktoś powie co jedna osoba może zmienić?
a może! ja zaczynam zmiany, pokazuje to Mężowi...
a dzieci się tego uczą od naszej dwójki! sami już często zwracają na to uwagę.
drugi aspekt jest taki, że nawet nie zdajemy sobie sprawy ile świństwa jest w kosmetykach...
ile tego aplikujemy na skórę... ile przenika do naszego organizmu.
wiem... nie można dać się zwariować ale trzeba mieć właśnie tą świadomość...
której wielu ludziom ciągle brakuje i mi też jeszcze do niedawna brakowało.
wydaje nam się, że jeśli coś jest w sprzedaży to spełnia wszelkie normy i jest bezpieczne...
wydaje nam się, że jeśli producent zapewnia nas o super działaniach jego kosmetyku to tak jest.
że nie ma w nim takich i takich składników...
mam wrażenie, że często te wielkie firmy uważają ludzi... nas konsumentów za idiotów.
ale powoli się to zmienia... powoli ludzie uczą się czytania składów...
i rozróżniania tego które są dobre a które złe...
i to nie tylko jeśli chodzi o żywność ale też właśnie o kosmetyki.
np. szampony do włosów - producent zapewnia nas, że jego produkt jest ekologiczny
- czytając skład okazuje się, że głównym składnikiem jest silny środek myjący...
które znajduje się między innymi w płynach do podłogi - wiadomo nie jest to to samo stężenie
ale mimo wszystko jest... i co fajnie? aplikujemy sobie go na skórę głowy...
myślę, że w tym temacie warto choć trochę poczytać i nabrać świadomości..
te zmiany nie są jakieś niewyobrażalnie trudne jest naprawdę w czym wybierać...
jest mnóstwo cudownych Polskich marek, które robią kosmetyki 100% naturalne.
odkąd zaczęłam wprowadzać zmiany w tym temacie wiedziałam, że zrobię ten wpis...
ale nie chciałam tego zrobić na łapu capu.
więc po dłuższym czasie testowania produktów z czystym sumieniem mogę je Wam polecić..
oczywiście co jakiś czas będę wrzucać post z uzupełnieniem kosmetycznym :)


















GEORGANICS
* mineralna pasta do zębów  - od 10 lat używaliśmy ciągle tej samej pasty, żadna inna nam nie pasowała do momentu aż zamówiliśmy tą... bałam się jedynie, że nie da efektu świeżości jak te zwykłe sklepowe... jest zupełnie inna, trzeba się do niej przyzwyczaić po latach używania zwykłych past... ma zupełnie inną konsystencje, ale super doczyszcza zęby i efekt po też jest świeży... polecane są jeszcze proszki do mycia zębów z tej firmy ale jeszcze nie próbowaliśmy też jestem ciekawa efektu

HYDROPHIL
szczoteczki do zębów - dla mnie to strzał w dziesiątkę! świetnie czyści się nimi zęby... zawsze kupowałam szczoteczki z miękkim włosiem bo wszystkie były dla mnie za twarde a Irek kupował z twardym włosiem bo wszystkie inny były za miękkie... tam ma średnie i dla naszej dwójki jest idealne... dzieciaki też je bardzo polubiły... myślę, że jeśli choć trochę możemy zminimalizować używanie i zużywanie plastiku to to jest zawsze dobry wybór dla nas i naszej planety

HERBS&HYDRO 
* mydło w kostce -uwielbiam od ponad roku nie używamy żeli i innych takich sklepowych produktów... zamawiamy mydła w kostce i choć spróbowaliśmy już różnych firm to do tej wracamy zawsze...  najbardziej obawiałam się tego, że będą szybko się wymydlać i starczą na krótko przy naszej rodzinie... nic bardziej mylnego.. wrzucam do specjalnego woreczka na mydło i myjemy się jak myjką... my mamy swoje, dzieci swoje... mam wrażenie, że więcej pieniędzy wydawałam jak co miesiąc kupowaliśmy żel dla mnie, dla Irka i osobny dla dzieci... warto wejść na stronę i poczytać, które mydło dla kogo się nadaje... ja osobiście uwielbiam "mak, miód, aksamitka" ale ostatnio miałam problem z ich zamówieniem bo nigdzie nie mogłam go znaleźć.. lubię w nim te drobinki i czasem specjalnie nie wkładam go do woreczka aby zrobić dodatkowo piling...
warto wspomnieć, że moja mama która ma też wrażliwą skórę przekonała się do tych mydełek i również ich używa...

mydło w piance - nie mam go na zdjęciach bo się skończyło i wyrzuciłam opakowanie ale było to nasze chyba trzecie - razem z Irkiem go polubiliśmy bardzo, idealnie do mycia twarzy daje super efekt świeżości i tu też warto poczytać, które dla kogo najlepiej się sprawdzi... jest mega wydajne, kiedyś przez pomyłkę zamówiłam zwykłe w płynie i już nie polubiłam go tak mocno jak pianki...


RESIBO
krem rozświetlający - to ideał! jakiś czas temu stwierdziłam, że nie będę nakładać na twarz podkładu.. zresztą w lato lubię nabrać piegów od słońca więc wtedy podkład tym bardziej idzie w odstawkę... nie lubię gdy od kremu na twarzy tworzy się taki tłusty film z tym kremem tego nie ma... cudownie się wchłania i do tego pięknie się błyszczy tak świeżo, promiennie... dodatkowo super nawilża co przy mojej suchej cerze jest dodatkowym plusem.

krem pod oczy - jest całkiem ok choć ciągle szukam czegoś co da mi efekt wow chyba, że nie spotkam to w porównaniu do innych kremów ten będzie numerem jeden

krem odżywczy - super nawilża, szybko się wchłania a na dodatek dobrze odżywia i koi wrażliwą skórę

żel do mycia twarzy - przyznam się bez bicia, że dopiero od jakiegoś czasu zaczęłam dbać o cerę jak to mówią lepiej późno niż wcale... żel zamówiła aby mieć coś na zmianę z moim ulubionym mydłem w piance i sprawdza się genialnie! ma cudowny zapach i jest leciutki

* olejek do demakijażu - przez bardzo długi czas używałam zwykłego drogeryjnego płyny miclearnego - co to i skład kiepski miał i musiałam mocno potrzeć oczy aby zszedł tusz i cały makijaż... olejek z Resibo mam już drugi i nie wyobrażam sobie bez niego zmywania makijażu...
czy to nałożę go na szybko na płatek kosmetyczny czy na dołączoną ściereczkę nie ma większego problemu ze zmyciem tuszu. dla mnie bomba myślę, że warto spróbować...

4 SZPAKI 
te dezodoranty sprawdzają nam się świetnie... nie ważne czy to lato i gorąc czy zima...w 100% spełniają swoje przeznaczenie... ja uwielbiam ten cytrusowy, Irek woli bezzapachowy
- dla mnie jedyny minus to ten sposób nakładania, czasem mnie po prostu męczy...
no ale przez ten fakt jest bardziej ekologiczny bo w szkle a i słoiczek można później na coś wykorzystać - ja pakuje w niego np. odżywki do włosów na podróż aby nie brać całego opakowania

DEZODORANTY BEN&ANNA
ciągle szukamy tych idealnych dezodorantów i te po tych z 4 szpaków też się sprawdzają...
dla mnie plus jest taki, że mogę go zaaplikować bezpośrednio na skórę...
zaś minus za fakt, że jest dosyć twardy i średnio przyjemny przy tej aplikacji...
ale tak jak poprzednicy są bardzo wydajne mamy je od zeszłych wakacji

ASOA 
serum rewitalizujące - to prawdziwa bomba.. jest bardzo wydajne bo stosuje się go trzy razy w tygodniu wystarcza kilka kropel - lubię uczucie po jego nałożeniu, daje taki piękny blask i skóra od razu dostaje "kopa" regenerującego...
od niedawna zaczęłam go stosować razem z rollerem jadeitowym daje genialny efekt odprężenia skóry..
tylko mój główny problem to niesystematyczność ale pracuję nad tym...

hydrolat różany - bardzo go lubię szczególnie rano, pierwsze co robię po wejściu do łazienki psikam nim po twarzy... idealny na rozpoczęcie dnia cudownie pachnie i nawilża... genialnie sprawdza się na moje zaczerwienienia




Prześlij komentarz

the little things © . QUINN CREATIVES .