niedziela.

19 listopada 2018


ilekroć mam już rzucić cały ten blogowy świat to jakoś nie potrafię do końca tego zrobić.
nie wiem czego tak jest.
czasami sobie myślę, że to nasze miejsce nic nie wnosi do tego świata blogów...
bo jest ich teraz na pęczki..
tych co zawrotne szaleństwo robią pokazując wszystko co się da...
poprzez te, których fenomenu do końca nie rozumiem gdyż w każdym poście zaledwie dwa zdania przeczytać można
a obserwatorów miliony...
cały świat folołersów i lajków... kto więcej ma ten na więcej może sobie pozwolić...
i firmy biją się o niego no bo "sprzeda" przecież wszystko...
przeplatane hejtem.. bo ty masz a ja nie...
bo obserwuje ale wcale mi się tu nie podoba więc powiem co myśle...
oczywiście nie można wrzucić wszystkich do jednego wora...
bo i blogów co prawdziwe i szczere są też jest sporo.
każdy znajdzie dla siebie miejsce...
coś/kogoś co/kogo polubi w tym wirtualnym świecie.
ja nie staram się spełnić wszystkich zasad jakie są wymagane aby być lubianą...
jestem po prostu sobą i jeśli Ci się tu podoba jest mi szalenie miło, że poświęcasz swój czas dla nas.
to kawałek naszego życia.. okruchy codzienności,. którą chcemy pokazać..
pokazać ale też zostawić dla siebie na pamiątkę te ulotne chwile...
nie znajdziesz tu czegoś co nie jest nam bliskie..
sztuczności i wykreowanego idealizmu.
chciałabym aby to było miejsce do którego miło będzie zaglądać.
tylko chciałabym też wiedzieć co Was interesuje?
taka zwykła codzienność, przepisy naszych ulubionych dań, czy jakieś polecenia?
dlaczego wchodzicie na blogi i wracacie na nie?
powiem szczerze, że każdy komentarz daje kopa do działania :)


**************************************************************************
taka zwykła niedziela...
zapach ciasta w domu się unosi...
zupa krem zrobiona a i ciasto na pizzę wyrasta...
niewiele myśląc herbatę ciepłą w termosy zrobiłam, kanapek naszykowałam trochę
bo Skrzaty głodne robią się zaraz po wyjściu z domu...
ciepło się ubraliśmy, posmarowaliśmy buzie kremem "na zimno"...
a i aparat jeszcze w ostatniej chwile zabrałam bo teraz tylko telefonami zdjęcia na szybko się robi...
i pojechaliśmy do lasu na spacer.
bez szykowania wielkiego...
zdjęć trochę pstryknęliśmy, kamieni zebraliśmy trochę.
i wróciliśmy do domu...
uwielbiam zapach lasu.. o każdej porze roku inny..
uwielbiam tę ciszę i spokój, który można w nim odnaleźć nawet przy biegających dzieciach..
i jeszcze uwielbiam za to, że każda wizyta w nim jest inna.































Prześlij komentarz

the little things © . QUINN CREATIVES .