kącik Borysa.

5 września 2017


kącik Borysa już gotowy!
wreszcie udało nam się przebrnąć przez ten temat.
choć jeszcze brakuje kilku rzeczy dekoracyjnych to powolutku się wypełni.
to zaczynam od przedstawienie po kolei co i jak.
łóżeczko dostaliśmy od znajomych i stwierdziliśmy, że je przemalujemy...
czytaliśmy dużo o farbach kredowych i stwierdziliśmy, że spróbujemy.
jest ich trochę na rynku.
cena jest nie zbyt zachęcająca ale czytaliśmy, że ich wydajność jest zaskakująca.
no i paleta kolorów jest naprawdę piękna.
cudowne pastele, których nie dostaniemy w zwykłej farbie do drewna.
postawiliśmy na Farby Autentico Vintage kolor Herbs.
do farby musimy dokupić wosk i pędzel
- choć tego drugiego zupełnie nie opłaca się robić w tym sklepie..
bo cena podobnego pędzla w markecie budowlanym jest kolosalnie mniejsza.
a zapewne wcale nie zobaczymy różnicy w malowaniu.
farba jest bardzo gęsta co oznacza, że strasznie szybko i dużo jej idzie.
niestety nie rozcieńczyłam jej od razu wodą i nie starczyło na całą powierzchnię
na której miała być.
zaczęłam od malowania skrzynki po owocach, którą wcześniej Irek wyszlifował.
a następnie za łóżeczko, które też wcześniej zostało odpowiednio przygotowane.
no i klops bo farba skończyła się za wcześnie i trzeba było kombinować.
dokupiliśmy już zwykłą farbę do drewna i pomalowaliśmy resztę.
nie byłam do tego przekonana i zła na siebie bo mogłam doczytać instrukcję.
ale efekt mi się jednak spodobał.
następnie chcieliśmy jakoś udekorować ścianę
szukałam naklejek na ścianę i jest ogromny wybór w internecie ale ceny też są powalające.
więc stwierdziliśmy, że spróbujemy to zrobić inaczej.
przy okazji całej akcji przed Borysowej odświeżyliśmy nasze białe ściany.
wiecie jak to jest?
planujesz malowanie jednej ściany a okazuje się, że prawie cały dom trzeba pomalować!
tu zaszpachlować, tu za czyścić. a przy okazji wszystko przenieść i zakryć.
i choć obiecałam sobie, że w tej ciąży nie będę naginać z wałkiem to się nie sprawdziło.
no ale dobra przeżyliśmy. wracam do naszych kropek.
zostało nam z malowania trochę białej farby, dokupiliśmy barwnik i wałki.
no i hop!
kropki chcieliśmy w odcieniach szarości i mięte.
czyli potrzebowaliśmy czarny barwnik.
a w internecie wyczytaliśmy, że do stworzenia mięty potrzebujemy zielonego i niebieskiego.
na moje oko z tej kombinacji wyszedł bardziej turkus niż mięta.
dlatego jednak spróbowałam jeszcze bez niebieskiego i wyszedł mi idealny odcień mięty.
można kupić gotowy szablon ale wyjdzie na to samo co kupienie naklejek.
więc na początku zrobiłam sama szablon. kółka wycięłam z kartonu.
ale ten sposób się nie sprawdził. za bardzo...
ciapało dookoła farbą i efekt był niechlujny.
wtedy wpadłam na genialny pomysł!
przecież te małe wałeczki można użyć jak pieczątki.
tylko gdy nałożymy farbę na wałek najlepiej odcisnąć jej nadmiar na kartce
zanim zrobimy pieczątkę na ścianie.
pod koniec malowania wpadłam na to,
że najlepiej wychodzą kropki gdy docisnę wałek do ściany i delikatnie go przekręcę.
wiecie te kropki są zdradliwe bo można by było ich robić i robić.
bo tu brakuje i tam. i tak cały czas gdzieś by się je stawiało.
trzeba sobie w pewnym momencie powiedzieć dość!
teraz jak tak sobie myślę o tych barwnikach.
to jak dla mnie nie ma sensu wydawać kasy na te farby kredowe...
bo można taki sam efekt osiągnąć zwykła białą farbą do drewna i dodać do niej barwnik
wtedy wyjdzie nam taki kolor jaki sobie wymarzymy!
a koszt będzie znacznie niższy.
no i mniej pracochłonny.
ponieważ przy farbie kredowej trzeba jeszcze nałożyć i wypolerować wosk.
efekt końcowy jak dla mnie jest idealny.
codziennie rano jak się budzę i widzę ten nasz Borysowy kącik to się uśmiecham.
bo choć zawsze przy robocie ględzę, że "se wymyśliliśmy".
to efekt jednak wynagradza czas i energie poświęconą na to.
jak Wam się podoba?


co było nam potrzebne do zrobienia półki i łóżeczka

- farba kredowa
- wosk
- pędzle
- farba do drewna (bo zabrakło kredowej)
- papier ścierny
- tarcze do szlifierki
- miękka ścierka do nakładania wosku
- miękka ścierka do polerowania wosku
- skrzynka po owocach

co było nam potrzebne do zrobienia kropek na ścianie

- biała farba 
- barwnik (czarny i zielony)
- małe wałeczki
- plastikowe talerzyki
- patyczki do mieszania farby z barwnikiem

Agata




















2 komentarze

  1. W naszym łóżeczku dla maluszka śpi jeszcze starszak :-) ale że u nas dopiero 12tc to może jeszcze spokojnie z niego korzystać. Mamy białe fabrycznie i już jakiś czas temu powiedziałam do męża że musimy je przemalować częściowo na jakieś pastelowe kolory. Kącikiem dla maleństwa będzie tylko łóżeczko w naszej sypialni, choć znając życie i tak będzie spało ze mną dopóki będę karmić, czyli długo :-D cała reszta ekwipunku będzie w pokoiku obok. Ciekawe jak starszy zareaguje że w pokoju zrobi się ciaśniej;-) mam pytanie z nieco innej kategorii, jaki wybraliście wózek głęboki dla Borysa? A może jakiś 2w1 godny polecenia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w tym tygodniu pojawi się recenzja wózka x lander x move - używaliśmy go przy Kseni i Brunku jest rewalacyjny!
      ale ja jako wózkocholiczka stwierdziłam, że tym razem chcę coś innego i postawiliśmy na baby jogger elite 2w1 jest duży i na każdy teren :)

      Usuń

the little things © . QUINN CREATIVES .