wyprawka część pierwsza.

9 sierpnia 2017


ja nie wiem jak to jest.
ale gdy byłam w pierwszej ciąży to od samego początku gdy tylko lekarz potwierdził ciąże coś kupowaliśmy.
szybko przybywało rzeczy na liście ale i tak samo szybko one znikały.
zresztą wtedy wszystko wydawało się potrzebne. wszystko wszystko i jak najwięcej!
byłam jeszcze zupełnie zielona w tych sprawach... nie znałam tego całego świata dzieciowo blogowego.
sklepów z wartościowymi rzeczami.
sześć lat temu zakupy robiliśmy w stacjonarnych sklepach w naszym mieście i zamawialiśmy z allegro.
wydawało się, że im więcej kolorów tym weselej.
no bo przecież wszystkie misie pysie są całkiem spoko.
było tego mnóstwo część rzeczy potrzebnych, część zupełnie nie przydatnych.
gdy zaszłam w drugą ciąże to już cokolwiek widziałam i wiedziałam.
miałam już gust ukierunkowany. wiedziałam, że im mniej koloru tym lepiej.
gdy pogodziłam się już z faktem, że w brzuchu nie rośnie mi dziewczynka tylko chłopak...
a zajęło mi to chyba ze dwa tygodnie. musiałam pomyśleć o czymś dla Niego.
bo przecież od początku myślałam, że nie wiele będę musiała zmienić bo wszystko już mam.
jakoś poszło ale wszystkiego na bieżąco się pozbyliśmy.
odesłaliśmy rzeczy Siostrze. sprzedaliśmy. rozdaliśmy.
gdy w naszych głowach zaczęła kiełkować myśl o trzecim dziecku..
uświadomiliśmy sobie, że będziemy musieli zacząć wszystko od samego początku.
trochę nas to przeraziło ale za razem ucieszyło.
no bo przecież tyle jest teraz pięknych rzeczy dla maluszków.
wiedziałam teraz, że musimy postawić na jakość nie na ilość.
teraz dopiero powoli zaczęliśmy kompletować wyprawkę.
Siostra przysłała nam nasze rzeczy. coś kupiliśmy na targach, coś zamówiliśmy i tak się zbiera.
chyba najwyższa pora bo został już tylko miesiąc!

najważniejszą rzeczą w naszej wyprawce był fotel.
ktoś może pomyśleć a po co ten fotel?
a no po to, że karmienie nocne czasem nie jest takie proste.
czasem wystarczy położyć się z dzieciątkiem w łóżku, czasem trzeba się nagimnastykować.
karmienie piersią przy dwójce mi nie wyszło.
teraz jestem zdeterminowana choć wiem, że nic na siłę...
no i właśnie ten fotel był moim marzeniem!
był pierwszym naszym zakupem już chyba w lutym...
ta musztarda no moja miłość od samego początku choć szarość kusiła nas mocno...
jest tak mega wygodny, że spać w nim można! szczerze do polecam oczywiście Ikea.

drugą rzeczą, która była spełnieniem moich marzeń był właśnie kosz Mojżesza.
ja wiem, że teraz go wszędzie mnóstwo. że roi się na instagramie i wszędzie indziej.
ale naprawdę jest wart uwagi. jego prostota. wygląd i możliwość przeniesienia w każde możliwe miejsce przemawia na plus. teraz gdy mieszkamy w domu z piętrem wiem, że na pewno nam się przyda jak nie w sypialni to salonie.
marzyła mi się jeszcze stara drewniana kołyska no ale wszystkiego mieć nie można więc postawiliśmy na stelaż do kosza z możliwością bujania - jeśli nie mamy takiej potrzeby możemy zablokować i bujać się nie będzie.
można kupić nowy ale zupełnie nie widzę takiej potrzeby.
prawdziwe perełki można upolować na olx i to za nie wielkie pieniądze.
są przeróżne ten ma jeszcze osłonkę i budkę ale ją zdjęłam bo podoba mi się taki naturalny.
nasz jest sprezentowany przez Babcię i na pewno Borys będzie miał w nim kolorowe sny!

Agata





6 komentarzy

  1. Będąc w pierwszej ciąży, a właściwie po urodzeniu córki - marzyłam o fotelu do karmienia. Niestety nie było na niego miejsca, ani funduszy :( choć taki który pokazywano nam na szkole rodzenia, był nieco inny, mniejszy. Ten wygląda pięknie, ale cena.....
    Fotel wiele by mi ułatwił. Początki karmienia były bardzo trudne, zresztą dopiero po 2 tyg. zaczęłam karmić piersią, ale za to karmiłam ponad 1,5 roku. Jestem z tego dumna, bo nigdy nie sądziłam, że tyle wytrwam, a właściwie, że w ogóle będę karmić, bo jakoś mnie to zawsze odrzucało, ale potem okazało się inaczej.....
    Początki były ciężki, ból piersi i kręgosłupa, nigdy nie wiedziałam czy dziecko zjadło i ile, ciągłe wiszenie z dzieckiem u piersi....fotel byłyby dla mnie wybawieniem. Z perspektywy czasu jestem bardzo z siebie dumna, że jednak mi się udało.
    Teraz wiem, że karmienie piersią to trudna sprawa i bardzo mało się o tym mówi. Nie sądziłam, że to jest taki problem....wydawało mi się, że dziecko do piersi i mleko płynie...Gdyby nie poradnia laktacyjna, to sama bym sobie z tym nie poradziła.
    Życzę powodzenia i wytrwałości , ale bez przesady...Jest teraz terror karmienia piersią, któremu nie można się poddać. Jasne to najlepsze dla dziecka, ale lepiej karmić mm niż popaść w paranoję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak cena jest okropna :( niestety większość rzeczy tyle kosztuje:( dlatego tym bardziej się cieszę, że udało nam się go kupić na samym początku gdy jeszcze była taka możliwość :)
      a z karmieniem masz racje to nie jest tak jak w filmach czy w pięknych opisach... bardzo mało mówi się o tym, że to ciężka droga i często walka... na szczęście teraz wiem, że jeśli się nie uda nie czyni mnie to złą matką tak jak wmawiałam sobie przy pierwszym dziecku... teraz wiem i jestem bardziej świadoma... a czy się uda nie wiadomo nic na siłę :) pozdrawiam mocno!

      Usuń
  2. Mamy taki fotel tylko zielony �� też był moim marzeniem i czekał jako niespodzianka gdy wróciliśmy z Maleństwem ze szpitala. Pomógł w naszej 22,5 miesięcznej mlecznej drodze, choć niezastąpiony nie był, bo karmiliśmy się wszędzie gdzie Stasiek zgłodniał ��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niezastąpiony napewno nie jest ale jaki pomocny :D

      Usuń
  3. Kochana! ;) Fotel piękny, ja sobie taki sprawię tak czy siak, marzy mi się w nim czytać :) Co do samego karmienia to życzę Ci tego! Pamiętaj, Certyfikowany Doradca Laktacyjny jest w Rzeszowie i Sandomierzu, to najbliżej. W razie kryzysów czy coś. Na facebooku jest piękna grupa "Karmienie piersią :)" i tam Cię zapraszam, po wsparcie, po wiedzę, po wszystko :) Mam nadzieję, że Ci się uda z karmieniem ;) Tak jak mi się udało, ale dopiero przy drugim :)

    ps. Ja też bardzo chciałam karmić w fotelu. I karmiłam, pierwsze dwa tygodnie. Później Kluska dała mi do zrozumienia, że jednak lepiej jest na leżąco. I tak do tej pory ją karmię, chociaż jak trzeba, to i w każdej innej pozycji się przyklei :)
    Pozdrawiam gorąco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oh tak do czytania też jest cudny można się w nim zatopić <3 docelowo będzie stał w salonie i już wiem, że będzie wieczna wojna kto w nim zasiądzie :D dzięki za informacje bo nawet nie wiedziałam gdzie u nas szukać doradcy laktacyjnego :( mam nadzieje, że tym razem się uda!

      Usuń

the little things © . QUINN CREATIVES .