wyprawka część druga.

14 sierpnia 2017


jeszcze zanim zaszłam w ciąże przeglądając różne profile na instagramie czy facebooku zakochałam się w kilku z nich.
wiedziałam, że jak tylko kiedyś uda nam się mieć kolejne dziecko to niektóre produkty będą moim must have.
mam jedynie problem z tym na ile zaufać tylko zdjęciom bo na nich prawie wszystko wydaje się być idealne.
najlepiej czegoś dotknąć i zobaczyć na żywo.
co w przypadku mieszkania w tak małym mieście w jakim mieszkamy jest często niemożliwe...
często sugeruję się opinią znajdującą się na blogach którym ufam, że nie "sprzedadzą" wszystkiego..
dlatego też postanowiłam sama polecić Wam rzeczy, które w mojej opinii naprawdę są tego godne.

gniazdko, otulacze, koc, czapeczka - Sleepee - ogromnie ucieszyłam się gdy zobaczyłam tę firmę
na liście wystawców tegorocznych targów Mother and Baby w Warszawie.
możliwość zobaczenia tych wszystkich rzeczy, dotknięcia ich była cudowna!
do tego jeszcze przemiła Pani, która opowiedziała o swoich produktach..
wiedzieliśmy po co jedziemy i to też z nami wróciło do domu.

otulacz - dziecko w fazie płytkiego sny wykonuje ruchy nazywane odruchem moro, które często wybudzają go ze snu...
otulacz eliminuje mimowolne drgania rączek, pomaga w uzyskaniu wyciszającej pozycji i chroni przed drapaniem się po twarzy...
wiadomo dziecko przez 9 miesięcy jest w ciasnym bezpiecznym brzuchu mamy...
nagle gdy się rodzi ogrom przestrzeni może być dla niego stresujący.
dlatego taki otulacz najlepiej zabrać ze sobą już do szpitala.
aby maluch mógł w łagodny sposób przejść do nowo otaczającego go świata w którym musi się odnaleźć.

kocyk - z racji, że Borys ma przyjść na świat pod koniec września koniecznie musieliśmy zaopatrzyć się w cieplutki kocyk..
ten jest genialny! jest gruby mięsisty, ciepły i cudownie miękki... w środku ma miłego "misia" który niesamowicie otuli dziecko

gniazdko/kokon - zostało zrobione z myślą o stworzeniu przytulnego miejsca do spania dla maluchów...
jest formą przenośnego łóżeczka...
zmieści się do kosza Mojżesza, do wózka, kołyski...
można je użyć w dużym łóżku rodziców co dodatkowo da nam poczucie bezpieczeństwa, że nie przygnieciemy naszego dziecka...
można go wykorzystać do zwykłego łóżeczka aby w pierwszych miesiącach stworzyć przytulniejsze miejsce snu...
będzie też idealnym miejscem na odpoczynek na dywanie czy jako mata do zabawy...

czapeczkę dostaliśmy w prezencie jest mięciutka i delikatna na pewno przyda się już w szpitalu.

zapinka do smoczka - Tralala Studio - piękna, prosta, naturalna, w kilku opcjach kolorystycznych.
szczerze mam dość plastiku, który jest wszędzie.
oklepanych łańcuszków i misiami pysiami.
ta jest oryginalna i można ją spersonalizować..
a wiadomo zawieszka potrzebna rzecz aby smoczek miliard razy nie lądował na ziemi...

smoczek - Natursutten - stworzone ze 100% z naturalnego, miękkiego i bezpiecznego kauczuku...
są odlane w całości więc nie ma miejsc gdzie mógłby zbierać się brud i bakterie...
nie mają żadnych twardych elementów, które odciskają się na buźce dziecka...
u Kseni to była norma nie wiem czy smoczki były źle wyprofilowane czy co ale wiecznie miała je na twarzy odbite...
jak przy Brunku szukałam takich smoczków aby uniknąć ssania palucha były bardzo ciężko dostępne...
a ich cena też była odstraszająca a doliczając koszty wysyłki to już całkiem...
teraz można je kupić nawet w Rossmanie i wcale nie są dużo droższe od innych.
zdanie na temat smoczków jest podzielone...
ja wiem jedno mając dwójkę dzieci - jedno smoczkowe, drugie paluchowe...
wybieram smoczek! ponieważ wydaje mi się on mniejszym złem...
po prostu można go zabrać i wyrzucić.. gorzej jest z kciukiem.












2 komentarze

  1. Otulacze są genialne, chociaż sama stawiam na te w formie kocyków. Przy starszym służy nam do tej pory bambusowy, choć bobas ma już prawie 2 latka, sprawdza się w upalne dni do spania:) kocyk wiadomo, każdy mieć swój własny musi, my mamy pół szafy kocyków, bo ten milusi, ten śliczniusi a tamten to prezent... ;) Smoczka uparcie nie dawałam i uważam to za sukces że mój szkrab nie specjalnie tolerował nawet butlę, ale wiem, że różne są sytuacje i nigdy nie krytykuję takich wyborów, choć 2-3 latki biegające po placu zabaw ze smokiem w paszczy do mnie nie przemawiają. O gniazdku jeszcze nie mam zdania, sama nie wiem czy zdecyduję się kiedykolwiek na zakup, bo po doświadczeniach przy pierwszym szkrabie nie wydaje mi się ono czymś co być w wyprawce dla noworodka musi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tak bambusowy kocykowy otulacz też mamy, zobaczymy co bardziej nam się sprawdzi:) z kocykami faktycznie tak jest, że zawsze ich mało i co chwile inny do stosiku przybywa:D ze smoczkami masz racje zdecydowanie trzeba znać umiar :)
      jeśli chodzi o gniazdko to też jeszcze zdania nie mam zobaczymy jak będzie się nam sprawowało napewno po jakimś czasie użytkowania napiszemy post co było potrzebne a co nie:)

      Usuń

the little things © . QUINN CREATIVES .