prawdziwi mężczyźni.

10 sierpnia 2017


Ostatnio mieliśmy przyjemność uczestniczyć w warsztatach chustowych, które organizowane były przez klub mamy w naszym mieście. Bardzo fajna sprawa (i taki klub i takie warsztaty). My już wcześniej próbowaliśmy nosić Ksenie, jednak po krótkich próbach coś nam nie wychodziło i doszliśmy do wniosku, że lepiej spróbować z nosidłem (nie wisiadłem). Teraz przy naszym spodziewanym najmłodszym jesteśmy zdeterminowani żeby od samego początku go nosić.
Dla takich maluchów tuż po urodzeniu chusty są jedynym dobrym wyjściem... dlatego, że nie robimy dziecku krzywdy, pionizując je za szybko. No i mimo wielu, wdaje się dobrych rad, że dziecko noszone przodem to więcej widzi może machać rączkami i nóżkami, zastanówcie się czy nie jest jednak lepiej gdy maluch jest przytulony do mamy, czuje jej zapach, słyszy ten sam dźwięk bijącego jej serca co przez klika miesięcy w brzuchu.
My chcemy pokazywać naszym dzieciom świąt ale będzie jeszcze na to czas, na początku najważniejsza jest więź i poczucie bezpieczeństwa i dbanie o prawidłowy rozwój.
Jak to mówiła nasz przesympatyczna doradczyni chustowa Kinga "dziecko najpierw siada później raczkuje a na końcu wstaje i każdy z tych elementów jest bardzo ważny. Raczej nie zdarza się tak, że dziecko najpierw chodzi a później siada". Dlatego zanim wsadzimy malucha w nosidło to najpierw przynajmniej przez kilka miesięcy powinien on być noszony w chuście. Ale nie w sposób taki jak nam się podoba tylko w taki żeby było bezpiecznie i wygodnie.
Ja nie jestem ekspertem od chust ale pamiętam jak kiedyś widziałem mamę z zawiązaną chustą (co prawda już dziecko trochę większe było no ale...) w taki sposób, że wszystko wisiało i było niedociągnięte... cały czas się zastanawiam czy jej i dziecku było wygodnie...
No chyba nie koniecznie... dlatego tak ważne jest to, czy #nicminiewisi ... dlaczego? przecież ważne jest żeby i kręgosłup i bioderka naszego dziecka były zdrowe. Żeby ta bliskość między nami tak po prostu się zawiązała jeszcze bardziej, żeby było wygodnie i nam i dziecku... Dlatego istotne jest żeby oboje - Mama i Tato nosili i przytulali te maluszki, które tak bardzo chcą naszego ciepła.
Możemy im to wszystko dać właśnie nosząc.
Ok ale o samych warsztatach. Było fajnie, Kinga wie co robi i potrafi przekazać swoją wiedzę w taki miły przyjemny i przystępny sposób, że każdy zrozumie. Wszystko opowiedziane dokładnie, powoli, pokazane jak co gdzie złapać i za którą część pociągnąć żeby dociągnąć. No i jak te ręce po plecach przeprowadzić, żeby dobrze złapane było.
Kingę możemy polecić wszystkim, którzy szukają doradcy chustowego na podkarpaciu.
Czego się nauczyliśmy? podstaw kieszonki i kangurka i coś z kółkiem (chyba będzie moją ulubioną). Kółko jest naprawdę świetne i już widzę jak się super sprawdza na krótkie zakupy czy wypady gdzieś szybko samochodem.
Co do nosideł my mamy dwa nosidła Tula. Jedno mniejsze, drugie większe. Są bardzo wygodne, dziecko siedzi sobie też wygodnie (Bruno, jak widzi, że je zakładam od razu chce wskakiwać i nie ma mowy o tym żeby gdzieś sam na nóżkach poszedł). Uwielbia to bujanie, a ja uwielbiam ten pas biodrowy i te szerokie ramiona jak w porządnym plecaku...
Strasznie uciekam od tematu... Warsztaty i prawdziwi mężczyźni...
Hej! Gdzie jesteście?!
Czemu jest tak, że jeżeli chodzi o wychowanie swoich dzieci to oddajecie tą ogromną przyjemność ich mamom? Dlaczego kiedy są robione takie właśnie warsztaty to wy jesteście bardzo zajęci w domu? Dlaczego jak idą na spacer to wy w końcu macie czas na odpoczynek?
Wiecie co? Tracicie te najlepsze chwile. Tą możliwość bycia i cieszenia się tym wszystkim.
Odbieracie mamie swoich dzieci możliwość odsapnięcia po tych 8 godzinach gdy wy w pracy a ona tylko porozmawiać ze słuchawką telefonu może albo tylko z dzieckiem, które jednak na początku przez jakiś czas jej nie odpowie.
W necie ostatnio pojawił się taki mem o tym jak jeden kolega drugiego podziwia bo ten pomaga swojej żonie zmywając naczynia... i tam fajnie jest wytłumaczone... więc zastanówcie się czy macie partnerkę, z którą razem żyjecie, czy może jednak to inna relacja i czas coś zmienić?
A wy mamy zastanówcie się czy jeżeli to inna relacja to nie trzasnąć czasem drzwiami i z tym codziennym bałaganem zabawek, prania, jedzenia tak po jednym dniu nie zostawić taty waszego dziecka na kilka godzin żeby zobaczył jak to jest.
Dlatego na koniec jeszcze raz partnerstwo to jest wybawienie dla wszystkich..
Poniżej kilka ujęć z wakacji i z nosidłami.

Irek




P.S. #nicminiewisi - taka fajna akcja na FB tutaj link - na następny festiwal chustowy na pewno pojedziemy

a tu coś dla prawdziwych mężczyzn

5 komentarzy

  1. Przy pierwszym też tylko Tule i też dwie, jeden z lepszych dziecięcych gadżetów na jakie się skusiłam. Nigdy nie żałowałam wydanych pieniędzy :) teraz jeszcze przed nami długa droga ale czekamy na kolejne szczęście i również mam zamiar od początku chustować, bo noszenie i tulenie jest tak samo cudowne jak karmienie piersią, a i przy tym wygodne, ręce wolne, dzidziuś szczęśliwy i spokojny. W skrócie same zalety :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tak dla nas to najlepiej wydane pieniądze z tych wszystki dzieciowych gadżetów!:) trzymam mocno kciuki i polecam doradcę chustowego warto skorzystać z fachowca !:)) pozdrawiam

      Usuń
  2. Nie za duży na chustowanie ? Moim zdaniem to krzywdzące dla dzieci. Nie wyreczajmy ich. Jeżeli dziecko jest zdrowe dlaczego mam je nieść ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nosidło dla nas jest mega potrzebne, zazwyczaj w długich wędrówkach albo wtedy gdy wiem, że młody nie da rady tyle iść albo stać:) nie jest wyręczany na codzień chodzi wszędzie sam na nóżkach nawet wozek jakiś czas temu poszedł w odstawke :) jaki jest odpowiedni limit do którego można chustować Malucha?:)

      Usuń
    2. Tak jak napisała Aga, nosidła nam przydają się podczas dłuższego chodzenia. Jeżeli chcesz się wybrać z dzieckiem w dłuższą trasę na piechotę, w miejsce gdzie wózek będzie Ci tylko przeszkadzał to nosidła są najlepszym rozwiązaniem. Dlaczego? Po pierwsze dlatego że niesiesz je jak plecak. Jeżeli kiedykolwiek chodził ktoś z plecakiem po górach czy innych terenach to wie, że noszenie ciężaru na biodrach jest dużo wygodniejsze niż na rękach czy na ramionach. Po drugie. dziecko może iść tak długo na ile ma sił w nogach, a jak już nie ma to możesz wyciągnąć nosidło z mniejszego plecaka i hop malucha na plecy. Po trzecie. Nosidła ergonomiczne, w naszej ocenie, są lepsze od tych na stelażu. Zajmują mało miejsca, można je schować, mam też wrażenie, że są wygodniejsze dla dziecka.

      Usuń

the little things © . QUINN CREATIVES .