mama.

25 maja 2017


miałam 22 lata jak na świat przyszła Ona.
idealna. wyczekana. upragniona. zdrowa.
odmieniła mój świat. wywróciła do góry nogami.
i nic już od tamtej pory nie było takie samo.
długo mówiłam, że będzie jedyna..
bo trauma poporodowa długo się trzymała.
przyszedł dzień gdy zapragnęłam aby nie była sama.
zdecydowaliśmy się na kolejne dziecko i udało się.
miałam 25 lat gdy na świat przyszedł On.
idealny. wyczekany. pamiętam jego zapach.
znowu wywrócił świat i wszystko nabrało innego kształtu.
choć bardzo naturalnie wbił się w codzienność.
tak jak by był w niej od zawsze.
moje macierzyństwo było dojrzalsze.
ja stałam się pewniejsza.
no bo przecież byłam już Mamą od trzech lat.
gdy po jakimś czasie w naszych rozmowach,
zaczął pojawiać się temat kolejnego dziecka..
a my mocno nie mogliśmy się zdecydowań na tak czy nie.
zostawiliśmy to losowi.
długo nic nam nie przynosił.
a gdy po operacji stwierdziłam,
że już nie chce po raz kolejny tego przechodzić.
okazało się, że będzie nas więcej.
radość pomieszana ze strachem wypełniała myśli.
strach o zdrowie Fasolka spowodowana operacją..
na szczęście z wizyty na wizytę jest wszystko dobrze.
mam 28 lat na świat za 4 miesiące przyjdzie On.
zapewne po raz kolejny odmieni życie.
ale już nie mogę się tego doczekać
mam 28 lat jestem szczęśliwą Mamą!
choć macierzyństwo nie jest tylko cukrowo lukrowe.
jest ciężkie.
jest pełne wyrzeczeń i poświęceń.
to mimo wszystko jest najcudowniejszą rzeczą jaką mogła mnie spotkać.
choć płaczę w z bezsilności nie raz.
krzyczę czasem choć krzyczeć nie chcę.
jestem zupełnie nieidealna. często popełniająca błędy.
ale przyznaję się do nich i przepraszam za nie zawsze.
choć czasem mam ochotę w kosmos się wysłać bez powrotnie.
to wiem, że żyć bez nich bym nie potrafiła.
drżę w każdej chorobie. gorączce. ból ucha.
i drżeć będę już do końca swojego życia o Nich.
płakałam przy kolce i przy wychodzących zębach.
płacze na przedstawieniach. przy sukcesach małych i dużych.
staram się nie bagatelizować problemów,
tych wydających się w świecie dorosłych za błahe.
tule przy rozbitym kolanie. i naklejam magiczne plasterki.
pocieszam przy porażkach i motywuje do kolejnych prób.
w nocy choć sił czasem brak podaje soczek. głaszcze i śpiewam.
często zmieniam się w różne postacie.
jestem Kejti z psiego patrolu i panią doktor dla misiów.
wieloma innymi potrzebnymi do zabawy.
robie ulubioną owsiankę i kakao.
często ulegam.
i wiem, że milion rzeczy mogłabym zrobić lepiej.
mocniej. to jestem właśnie taka zupełnie nieidealna.
i chyba o to w tym chodzi aby być człowiekiem.
i pokazać im, że każdy z nas nim jest.
i ma prawo do błędów.
mamy lepsze i gorsze dni.
czasem płaczemy. czasem się śmiejemy.
a czasem złościmy na siebie.
czasem nie lubimy ale kochamy tak mocno.
i wiem jedno nie byłabym taka gdyby nie On.
nie Jego wsparcie i siła do mnie.
nie Jego spokój kiedy mnie aż telepie.
a przede wszystkim gdyby nie On. nie my.
Ich by nie było.
dziękuje Kochanie.

7 komentarzy

  1. No i rycze!!������

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochamy ich corciu wszystkich bo najpierw jestesmy corkami,zonami,mamami,babciami a nasze serce niby jest male ale dla kochanych nam osob jakie duze.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja teraz borykam się z myślami, wręcz kłócę i biję sama ze sobą, czy zdecydować się na drugie dziecko. Wszystkie racjonalne, rzeczowe i .....życiowe argumenty przemawiają ZA. ALE.....mam ogromny wewnętrzny niepokój i strach.... że coś może być nie tak, że maluszek może być chory itp. Nie wiem czy to tylko strach, czy przeczucie, intuicja, ostrzeżenie???
    Strasznie się boję tej ciąży, może dlatego, że poprzednią źle znosiłam, że czas na te 9 m-c staną w miejscu, że to był najgorszy okres w moim życiu, że po tych prawie 2 latach nadal wspominam ciążę jako coś najgorszego, że wzdrygam się na samo wspomnienie tego czasu.
    Nie wiem jak przetrwam te 9 m-c jeżeli się jednak zdecydujemy.
    Tylko czy jedynak może być szczęśliwy?? Czy nie zrobi się tym dziecku krzywdy?
    Takie to rozterki towarzyszą mi w dniu mojego świętą :):)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz chyba strach jest normalne... jakbyśmy się nie bały tak zupełnie tego jak będzie, czy będzie Maleństwo zdrowe to chyba było by coś nie tak. tak mi się wydaje przynajmniej:) ja powiem Ci tak, że jeśli się zdecydujesz... to nie jest powiedziane, że ta ciąża też będzie koszmarem... moja jest trzecia i każda jest zupełnie inna... drugą ciąże wspominam okropni ale za to ta jest genialna (tfu nie będę zapeszać bo jeszcze połowa mi została :D)
      myślę, że jedynak może być szczęśliwy... czasem są rodzeństwa co kopią dołki pod sobą.. nie lubią się i najlepiej jest im daleko od siebie.. a są rodzeństwa, które życia po za sobą nie widzą. nie ma na to reguły. niczego w życiu nie możemy być pewni... tak czy inaczej nie ważne jaką decyzję podejmiesz to od Ciebie w dużej mierze zależy czy będzie ona dobra czy zła.. :)
      pozdrawiam! :)

      Usuń

the little things © . QUINN CREATIVES .