Wrocław.

3 maja 2016




ja wiem, że środek nocy jest.. ale tak mam, że jak coś sobie umyśle to ślęczeć nad tym będę..
w sobotę wyruszyliśmy do Wrocławia.. dzieci z babcią w domu a my siup..
ale to nie tak, że my tam siedzieliśmy i odpoczywaliśmy..
babcia z nogą złamaną a my jej dwójkę na cały dzień i jeszcze trochę nocy zostawiliśmy..
męcząca podróż to była ale z jak fantastycznym efektem to szok.
kilka myszołowów po drodze a sarenek ile... jedna nawet chciała wskoczyć nam pod koła..
uważajcie na drodze bo teraz ich pora jest.. a łatwo taką zgarnąć pod kołami a raczej na masce...
ale dobra do sedna choć nie bardzo już widzę na oczy to szybko tak..
gdy zobaczyłam prace SOL to wiedziałam, że muszę mieć coś od niej..
i tak się stało spontaniczny zapis, wpłata zaliczki i nasz wspólny wymarzony tatuaż..
ja wiem, że jeszcze tam wrócę bo jak i klimat to i dziewczyny fantastyczne..
więc jeśli marzycie o rysunku na skórze koniecznie zajrzyjcie do Pierce of Cake

Prześlij komentarz

the little things © . QUINN CREATIVES .