urodzinowy dzień.

11 maja 2016

słów kilka. tak na szybko bo spać wreszcie muszę się położyć o jakiejś ludzkiej porze..
ostatnio to przeginam jak się da i chodzę jak zombi.

6 maja stuknęły dwa lata. czasem mówię, że nie wiem kiedy to tak zleciało.
no nie wiem no.. dopiero przy dzieciach człowiek zaczyna widzieć jak ten czas zapierdziela...

ale to nie tak, że hop i przeleciało.. pamiętam każdy dzień.. każdą nowo odkrytą umiejętność..
każdy uśmiech i śmiech.. wszystkie te momenty te dobre i złe staram się zapisywać w pamięci..
przy nim moje macierzyństwo nabrało innego kształtu...
już wszytko nie było takie nowe.. inaczej podchodziłam do wszystkiego.
mocniej doświadczałam bo się nie bałam.. wiedziałam, że skoro raz sobie poradziłam to drugi nie ma opcji, że będzie inaczej..

w sobotę spotkaliśmy się w najbliższym gronie rodziny i znajomych..
choć pogoda chciała utrzeć nam nosa i postawić na swoim..
jednak się zlitowała i wszystko udało się tak jak zaplanowałam...
dom a raczej ogród tętnił życiem.. tak lubię. bardzo lubię jak są z nami Ci którzy chcą być..
którzy dają pozytywną energię.. i choć kilku osób brakowało to wiem, że jeszcze nie raz... spotkamy się w tym naszym nie wielkim ogródku..
schronimy się przed słońcem lub deszczem na tarasie i wspólnie będziemy świętować.. dziękuję

































Prześlij komentarz

the little things © . QUINN CREATIVES .