ona ma siłę.

19 marca 2016

jest kilka miejsc w tych przepastnych internetach do których wracam zawsze..
i takim właśnie miejscem jest blog Iwony Ona ma siłę 
te słowa czasami tak bliskie mojego serca... te zdjęcia przepiękne..
no nie potrafię tam nie zaglądać!
tym bardziej ucieszyłam się, że spełniła swoje marzenie..
a ja mogę poczuć to mocniej..
bo wiecie inaczej zupełnie otwierasz stronę, czytasz przewijasz i idziesz dalej...
niby gdzieś w głowie zostaje ale to nie to samo!
teraz ten zapach książki... ten szelest kartek... 
ta jej wyjątkowość w zwyczajności..
te słowa o zwykłych rzeczach które są tak wyjątkowe a często niedoceniane...
to szukanie szczęścia w tej zwykłej codzienności..
coś czego uczę się każdego dnia!
gdy już tak wieczorem w domu cisza nastanie...
zrobione wszystko  co zrobić trzeba było i ten upragniony czas dla siebie nastaje...
no tak ale chwila co tu zrobić jak na zegarku już po północy..  i sił jakby brak... obiecuję sobie walnę chodakowską na dobranoc ale padam już na twarz i odpuszczam jak zwykle..
więc biorę szybki gorący prysznic i wskakuję do łóżka, przykrywam się kołdrą tak aby ciepełko mi gdzieś nie uciekło.. kremuję ręce (tak! wreszcie się tego nauczyłam) i mogę przeczytać kilka stron..
i ta jej książka jest taka idealna! czytam jeden tekst i mogę iść spać z głową przemyśleń...
lubię też tak w dzień sobie usiąść z nią gdy Brunek pójdzie na drzemkę a Ksenia w przedszkolu, obiad już się robi... i ja mogę napić się ulubionej herbaty z cytryną i przeczytać znowu kolejny tekst,
który coś przypomnie, może da kopa...
i czekam na czas kiedy usiądę na swoim pięknym tarasie.. dzieci bawić się będą a ja w promieniach słońca znowu się zaczytam...
ta książka to idealny prezent.. dla siostry, mamy, żony...
dla kogoś kto nie potrafi dostrzegać piękna w codzienności.. kto zapomniał albo nigdy nie wiedział co w życiu najważniejsze...
dla kogoś kto nie docenia życia i tego co w nim ma...
więc jeśli znacie kogoś takiego, albo chcielibyście komuś podarować wyjątkową książkę
to możecie kupić ją tu  Ona ma siłę











i słów kilka z bloga Iwony, miałam dać fragment ale czytając go kolejny i kolejny raz nie wiedziałam który byłby najlepszy więc całość

 "Czasami łatwo nie zauważyć rzeczy najistotniejszych.
Tych, z których składa się życie.
Poranku pełnego zapachu świeżo mielonej kawy.
Przelotnego całusa od męża.
Zadowolonej buzi pełnej bitej śmietany. I rączek dopychających w tę buzię karmelizowaną wiśnię. Bo jak szaleć to na całego.
Czasami łatwo dać się przegonić własnym wyobrażeniom spełnienia. Ułudom szczęścia.
Potraktować nowe szpilki z większą uwagą niż namalowany rysunek żyrafy z dłuższą szyją niż kartka.

Czasem łatwiej jest płakać nad brakiem niż postarać się zauważyć cud pełzający tuż obok naszych stóp.
Pochylać się nad własnym niedostatkiem i podkręcać własną rozpacz niż usiąść i przeanalizować swoje podejście do życia.

Tata mego kolegi – mówi do mnie moja trzynastoletnia córka – został zastrzelony na jego trzecich urodzinach.
Brat mojej koleżanki – mówi do mnie moja dziewięcioletnia córka – nie może jeść prawie niczego bo na wszystko jest uczulony i mama codziennie sama piecze mu taki jakby chleb, gotuje taki jakby obiad i wyrabia takie jakby cukierki.
Kolega mojej córki – mówi do mnie przyjaciółka – właśnie stracił obie nóżki i wraca po długiej przerwie do szkoły.

Czasem człowiek odpłynie tak daleko od brzegu, że ciężko mu zdecydować czy powrót ma sens.
Czasem trzeba przyjaciółki, męża, ojca, synowej by dostać w łeb potokiem bolesnych słów. Obrazić się, rozpłakać prosto w twarz…
ale w głębi serca wiedzieć, że racja ma dwa końce. I że czas pakować manatki, namiastkę satysfakcji i wracać.
Urzeczywistniając tym samym cały świat i samego siebie.
Nie ma co udawać, że jest się kimś innym. Że lubi się coś innego. Że warto.
Życie nieswoim życiem, nie jest życiem. Jest biegiem na przełaj z otwartymi ramionami, w które chwyta się co popadnie. Aby dobiec szybciej i z jak największą ilością..
Życie – w którym sprawy ważniejsze stają się mniej ważne a mniej ważne stają na piedestale – nie daje satysfakcji nawet jak się na początku wydaje, że jest inaczej.

Czasem nawet się człowiek na chwilę zatrzyma i pomyśli, ale szybko przekona samego siebie, że wszystko jest w porządku. Wyciągnie wnioski odpowiednie na daną chwilę. Usprawiedliwi każdą decyzję.
Ale jeżeli ktoś nie jest do takiego życia stworzony, odczuje w końcu brak poczucia rzeczywistości.
Pytanie, wtedy zabrzmi, nie czy jest sens wracać ale czy jest jeszcze do czego wracać.

Czasami zdarza się to najmądrzej żyjącym ludziom. Że staną oko w oko z własną próżnością czy nieodpowiedzialnością. Wyjrzą przez okno i zauważą że już lato. Nie zrozumieją na czas. Zranią.
Zdarza się każdemu. I może łatwiej jest nam z tą myślą, że nie tylko nam.

Ale prawda pozostaje prawdą.
Że galopując przez życie nie mamy szans… na życie.

– No ale przecież w każdej chwili możemy zmienić wszystko!
– Tak. Ale skąd mamy wiedzieć, ile nam jeszcze tych chwil pozostało?

Biorę moją w garść i nie puszczam. Wstrzymuję oddech. Setny już może raz. Może tysięczny.
Życie to proces.
Nawet mądrość nie jest dana na zawsze.
Nic nie jest dane na zawsze.
Każdego dnia budzimy się i zaczynamy od nowa.
Każdego budzimy się i mamy nową szansę.
Ale tylko czasem zdajemy sobie z tego sprawę.

Samoświadomość życia to wciąż rzadkość.
A jednocześnie niezbędność by dzień za dniem i lato za latem …
żyć."

Prześlij komentarz

the little things © . QUINN CREATIVES .