co komu do tego

20 marca 2015

strasznie nie lubię tego... nie lubię szufladkowania. wkładania w ramy. 
wtrącania nosa w nie swoje sprawy. a już najbardziej nie lubię zaglądania do portfela.
bo co komu do tego na co i gdzie wydaję. ile za ile. mnie to nie obchodzi to dlaczego kogoś tak?
sprzedaj, zamień a najlepiej oddaj a i tak będziesz frajer. a jak już coś chcesz sprzedać żeby było na coś innego to ktoś Ci zarzuci, że za drogo... że bez sensu itp itd... ale serio nie podoba ci się nie patrz.
w domu zawsze gdzieś tam brakowało, to tu to tam trzeba było oszczędzić.
później dostawałam wypłatę za praktyki... kokosy to nie było ale zawsze to jakiś grosz dla siebie.
przerobiłam zmywak na wakacjach, sprzątanie domków, wolontariat na koloniach
jakoś trzeba było sobie radzić .
staż i praca dały mi nie zależność. pracowałam chyba za najniższy staż jaki był.
przez 11 miesięcy później kolejny rok już bez stażu
wyprowadziłam się z domu choć miałam świadomość, że może być ciężko...
zamieszkaliśmy z I. razem.... On zaczynając od nowa na stażu, było tak że jego wypłata szła na rachunki i w sumie tylko tyle a to co ja wyciągnęłam szło na jedzenie.
a było tak, że brałam pieniądze za dniówkę a w weekendy pracowałam bardzo rzadko.
na szczęście staże się kiedyś kończą i później, jest już normalna praca.
moja stety, niestety się skończyła. ale z wypłatą i było coraz lepiej.
mogliśmy sobie pozwolić na to żebym ja została w domu przez całą ciąże i już po i zajmowała się K. tak jest do dzisiaj. w sumie w tym roku będzie 5 lat jak jestem zawodową Panią Domu.
i ten stan zupełnie mi odpowiada. nie dla tego, że boję się pracy ale dla tego, że czuję się w 100% spełniona... moją pracą jest zajmowanie się domem i dziećmi.
pisze to po to... bo z nieba nic nam nie spadło i nie spada.
wszystko to co mamy to ciężko zarobione pieniądze. ludzie widzą to co chcą widzieć.
nie wiedząc wszystkiego łatwo jest ocenić. ale czy o to chodzi? bez sens zupełny.
ktoś potrafi wypomnieć drogą zabawkę dla dziecka, albo jakąś zmianę w mieszkaniu.
ale to nie jest tak, że siedzimy sobie pomyślimy i pyk jest.   
wszystko musi być przemyślne. choć czasem źle się coś przemyśli i trzeba się z czymś borykać.
no ale jak to mówią uczymy się na błędach.
to ile mamy i na co wydajemy jest tylko i wyłącznie naszą sprawą. nie żyjemy ponad stan.
zresztą chodzi o całokształt oceniania.
zazdrość zawistna jest straszna. zazdrość taka motywująca jest ok.
i mi czasem zdarzy się spojrzeć na coś z zazdrością ale zawsze motywuje mnie do działania.
do dążenia do jakiegoś celu.
nie oceniam kogoś po tym czy coś ma albo tego nie ma.
na szczęście przejrzeliśmy na oczy.
ktoś komuś coś, ten następny jeszcze coś i ciągnie się jakiś dziwny syf.
potem się okazuję, że to my mamy jakiś problem a nie ktoś go stwarza.
koniec nie nasz problem jeśli komuś z tym dobrze to ok.
wszystko nas czegoś uczy pomimo tego, że na początku człowiekowi jest najzwyczajniej w świecie przykro ale co nas nie zabije to nas w wzmocni!
chciałam to wreszcie wyrzucić  z siebie.

23 komentarze

  1. Skąd pomysł, że ludzie zazdroszczą Ci pieniędzy ? Uważasz innych za biedaków, którym żal serce ściska, że masz więcej niż oni ? Czasami warto najpierw spojrzeć na siebie i zastanowić czy brak pieniędzy, a potem nagle ich dostatek nie zmieniły was? Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. drogi Anonimie, nikogo nie uważam za biedaka czy też bogacza "nie oceniam kogoś po tym czy coś ma albo tego nie ma", chodzi o fakt zaglądania do portfela. ja tego nie robię i nie życzę sobie aby ktoś zaglądał do naszego. a skąd wiesz, że mamy ich dostatek? nie żyjemy ponad stan. mamy tyle ile mamy. z nieba nic nam nie spada więc nie wiem jak miało nas to zmienić a po za tym zmiany są dobre. nie zmienił się w nas sposób patrzenia na ludzi przez to, że mamy trochę więcej niż na starcie.

      Usuń
  2. Pokazałaś ludzi przez pryzmat pieniędzy, dając jasno do zrozumienia, że masz więcej niż oni i ci tego zazdroszczą, fakt zaglądania do portfela nie musi świadczyć o zazdrości zwłaszcza zawistnej ani o tym, że ktoś Ciebie przez to ocenia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Chodzi o sam fakt zaglądania :) podejrzewam kim jesteś szkoda, że nie masz odwagi podpisać się pod co piszesz. Ale tu nie o to chodzi nie bede przytaczać dokładnych sytuacji o które chodzi bo nie widze sensu, dla mnie sprawa jest zakończona. Po prostu nie życzę sobię aby ktoś zaglądał mi do portfela i rozsiewał plotki. Dziekuje koniec w tym temacie.

    OdpowiedzUsuń
  4. "prawda w oczy kole" - tak mawia przysłowie. Może to jest trochę tak, że ktoś Wam powiedział prawdę a Wy się tłumaczycie i usprawiedliwiacie? bo co mają staże, czy to że kiedyś żyło się skromnie do tego, że teraz się tak nie żyje. Myślę sobie, że gdyby ktoś mi powiedział że żyję ponad stan to uśmiechnęłabym się i poszłabym dalej, bo nie byłoby to prawdą i nawet by mnie to rozbawiło... a Wy jeszcze to upubliczniacie pewnie szukając poparcia u innych. Bo po co takie rzeczy pisać publicznie i jeszcze na fb zachęcać żeby ludzie to czytali?

    OdpowiedzUsuń
  5. Bo to jest moje życie, moja sprawa co i gdzie pisze i to jest "mój kawałek podłogi" gdzie mogę napisać co mi leży na sercu :) mnie nie bawią takie rzeczy. A ma to tyle, że samo nic nam nie przyszło nikomu nie zabraliśmy nie ukradliśmy, mamy to co mamy. Nie szukamy poparcia bo mamy go w sobie. A w oczy kole mnie jedynie takie zachowanie jakie reprezentujesz.

    OdpowiedzUsuń
  6. niski poziom dysusji reprezentujesz.

    OdpowiedzUsuń
  7. ty rownież sam fakt, że nadal jesteś anonimem. zresztą nie mam o czym z tobą dyskutować

    OdpowiedzUsuń
  8. Anonim nr 1 - nie jestem Anonimem nr 2 :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. tak domyśliłam się, że to dwie osoby piszą

    OdpowiedzUsuń
  10. Odpowiedzialny rodzic to pracujący rodzic. A co w przypadku ewentualnych problemów męża w pracy albo nie daj Boże jej utraty? Ile czasu może żyć z oszczędności 4-osobowa rodzina? Pomyślałaś o tym? Wygodnie się siedzi w domu, póki mąż kasę przynosi, a jak pójdzie coś nie tak, to wtedy problemy i płacz. Powodzenia, jak posiedzisz sobie w domu np. kolejne 5 lat i jak ktoś Cię po takim czasie zatrudni to pogratuluję. A mąż oprócz dwójki dzieci na utrzymaniu ma jeszcze trzecie dziecko na głowie - niepracującą żonę :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Faktycznie w domu tylko siedzę już 5 lat, że tyłek od tego mnie nie boli to sama się aż dziwie. A właśnie o tym pisze co ci do tego? Czy "posiedzę" w domu jeszcze 5 czy 10 lat. Czy problemy z pracą bedą czy nie. To nasz "problem" i nasze życie. Uhuhu tak dzieckiem się czuję wtedy kiedy bawię się ze swoimi dziećmi i daję im w 100% siebie, a tego jeszcze nie słyszałam, że odpowiedzialność jest tylko wtedy kiedy się pracuję w takim razie strasznie dużo tych nieodpowiedzialnych matek O.o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez siedzę w domu 5lat przed ur dziecka pracowalam Co to kogo obchodzi ze ja wolę się spełniać jako mama a nie jako pracownik zatrudniony na 8 godz Praca nie zająć puki nie mam musu wole zająć się synem i domem .Nie chce kiedyś usłyszeć mamo nigdy cię nie było kiedy cię potrzebowałem do wydurniania :)pieczenia ciastek czy zabawy w wchowanego Moje marzenia się spełniły dom mąż dziecko i za wiele to mi już do szczęścia nie potrzeba Marzenia..byle zdrowie było moje juz się spelnily a kasa raz jest raz jej nie ma Rodzina dla mnie jak i widzę dla ciebie jest najważniejsza i tego się trzymajmy.Pozdr PS tez mam poczucie ze mnie postrzegają jako nic nie robiącą kur domowa na utrzymaniu męza Nic im do tego Nie jeden śpi na kasie a nie ma szczęścia...każdy ma swoje życie i niech robi to co uważa za sluszne

      Usuń
    2. Dokładnie tak:) w całym tym wpisie chodzi tylko o to, żeby każdy pilnował swojego ogródka :) pozdrawiam

      Usuń
  12. Jeśli dzieci to twoje największe osiągnięcie, to bardzo bardzo mało w życiu osiągnęłaś. Z takim myśleniem powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  13. Mało? Chyba nie wiesz co piszesz!

    OdpowiedzUsuń
  14. mam wrażenie ,że anonim nie zrozumiał tekstu albo masz po prostu hejtera.

    OdpowiedzUsuń
  15. Anonim zrozumiał tekst, a autorka zgrabnie unika odpowiedzi :P

    OdpowiedzUsuń
  16. Dzieci i szczęśliwa rodzina to moje osiągniecie na które pracuję codziennie. Może według ciebie to mało cóż każdy ma inne priorytety:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Tylko pomyśl przez chwilę co byś zrobiła z dwójką dzieci bez mężowskiej kasy? To było zwyczajne pytanie, a nie wtrącanie się w nieswoje sprawy, gdybyś miała jakieś 'ale'. Beztroska i bezmyślność niektórych mamusiek mnie rozwala :P

    OdpowiedzUsuń
  18. Zapewne bym pracowała:) teraz mam mężowską kase i nie muszę:)

    OdpowiedzUsuń
  19. A ja widzę że dalej anonimowi nie rozumieją tego co czytają... Cały czas chodzi o to że co komu do tego. Nasze jest to życie, szczęśliwe życie razem z dziećmi które mają mamę dla siebie i tatę i są szczęśliwe. Kasa raz jest raz jej nie ma jak napisała powyżej ciężko pracująca mama w domu ale jest szczęście i radość z każdego wspólnego poranka...

    OdpowiedzUsuń
  20. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń

the little things © . QUINN CREATIVES .