obawy.

30 kwietnia 2014



W pierwszej ciąży miałam ich tysiące.
Dotyczące porodu, wychowania, dosłownie wszystkiego.
Jak to będzie?
Co to będzie?
Czy na pewno dam/damy sobie radę?
Bo przecież dziecko nie rodzi się z instrukcją obsługi,
do wszystkiego trzeba dojść samemu,
trochę przemawiał przeze mnie strach przed nieznanym...
jakoś przyszło wszystko samo.
Jak K. się urodziła uczyliśmy się siebie nawzajem, każdy nowy dzień przynosił nowe doświadczenia,
miłość wielka od pierwszej chwili jak ją zobaczyłam, zachwyt i to wszystko co z nim związane przyszło naturalnie...
Obawy minęły, bo kto jak nie my będziemy dla niej najlepsi...
Warczałam na każde "złote rady"
i takim sposobem utarłam sobie nie zależność w podejmowaniu decyzji i wychowaniu...
Babcie się nie wtrącają bo wiedzą, że nie mają po co... i to zostało ustalone od pierwszych dni.
Skąd to wszystko wiem... nie wiem... nie czytam żadnych mądrych książek po prostu słucham jej i siebie i tak było od pierwszych jej dni.
Teraz są obawy ale zupełnie inne...
nie zastanawiam się jak to będzie tego magicznego 6 bo wiem co mnie czeka...
wiem, że będzie lepiej niż tu z K.
nie zastanawiam się jak to będzie jak B. już będzie na świecie w sensie zajmowania się nim...
nie zastanawiam się jak to będzie zajmować się nimi Obojgiem
bo wiem, że dam sobie z tym wszystkim rade...
Obawiam się tego jak starczy mi tej wielkiej miłości i zachwytu dla niego...
wiem, że starczy ale...
jak poradzę sobie z  tym aby K. nie czuła się odrzucona...
jak to będzie z nimi razem...
boję się wychowania chłopca bo jakoś z założenia wydaje mi się to trudniejsze od wychowania dziewczynki... nie wiem nawet dla czego...
chciałabym żeby był dobrym facetem...
chciałabym żeby był taki jak PT.
(naprawdę takiego to ze świecą szukać... jak koleżanki opowiadają mi o swoich facetach to za każdym razem dziękuję, że to właśnie ja spotkałam PT.)
chciałabym żeby nie wstydził się okazywania uczuć i słabości...
żeby szanował innych ludzi...
chciałabym aby Oni razem byli super rodzeństwem aby zawsze mogli na siebie liczyć,
aby nie byli tylko bratem i siostrą tylko dobrze zgranymi przyjaciółmi.
chciałabym...
chciałabym dobrze go wychować.

a tu praktycznie wszystkie zdjęcia z sesji nie mogłam się zdecydować, które Wam pokazać więc wrzucam wszystkie :P
www.daili.com.pl










































1 komentarz

  1. Ojej najcudowniejsze to czarno białe gdzie twój mąż dotyka brzucha ;) wgl uwielbiam takie sesje, są magiczne, żałuje że moją musiałam robić w domu z racji zagrożenia ciąży i nakazu leżenia. Co do wychowania to pewnie kiedyś będę miała takie same, ale będzie dobrze. Jednak 6 cc?

    OdpowiedzUsuń

the little things © . QUINN CREATIVES .