festiwalowo.

5 marca 2014


Stwierdziłam, że czas opisać Festiwal,
który wyjął nas ze świata na dobre dwa tygodnie jak nie więcej.
Na początku roku harcerskiego zgłosiliśmy się do organizacji
Festiwalu Piosenki Harcerskiej i Turystycznej.
Nie był to nasz pierwszy raz, bo przez tyle lat harcerzowania dużo się tego nazbierało.
Tym razem było o wiele ciężej...  Pan Tato cały czas w pracy,
ja w domu z chorą Kseń a i z nią ciężko śmigać po urzędach
z pismami, zaproszeniami i takimi tam innymi bzdurami.

Na szczęście Moja najcudowniejsza Drużyna nam w tym pomogła :)
Udało nam się to zrobić jak sobie wymyśliliśmy, taki prawdziwy festiwal!
przesłuchania a później koncert galowy z gwiazdą wieczoru:
Cisza Jak Ta - którą z PT uwielbiamy... przyjechali do nas!
Bardzo mili ludzie i bardzo udany koncert, choć jako organizatorzy średnio go posłuchaliśmy.
No ale na szczęście Ciszaki jeszcze kiedyś do nas przyjadą
i nawet zaoferowaliśmy im pomoc w organizacji koncertu... tylko już bez stresu!
Co do Festiwalu to się udał, nawet bardzo! Usłyszeliśmy mnóstwo miłych słów...
Było to takie nasze pożganie z organizacją takich imprez,
może na jakiś czas, może na dłużej...
zobaczymy... na razie zostawimy to młodszym...
Meczący dzień po za domem i prawie cały dzień bez niej.

To było dla nas wyzwania, a zwłaszcza dla mnie.
Bardzo rzadko zdarza mi się zostawić ją na tyle godzin...
Gdy wróciliśmy do domu, Ona już spała, a ja siedziałam przy jej łóżeczku
aby choć w maleńkim stopniu nacieszyć się jej widokiem i zapachem.


Cały czas się zastawiam jak to możliwe,
przebywam z nią cały dzień... raz jest lepszy, raz jest gorszy... wiadomo.
a jak już kładę się do łóżka w domu panuje błoga cisza,
biorę telefon w ręce i przeglądam zdjęcia na których jest ona!

cały czas nie mogę się nią nacieszyć! jej obecnością, uśmiechem.









5 komentarzy

  1. Mam tak samo, wieczorami często przeglądam zdjęcia które Jankowi zrobiłam w ciągu osttanich kilku dni i zastanawiam się kiedy będe miała dość i się nacieszę? Ale to jakoś nie mija, tylko chęć poznawiania tego małego brzdąca napływa cały czas :)

    OdpowiedzUsuń
  2. piekni wy !!! tęz byłam harcerka.... ;p

    OdpowiedzUsuń
  3. bo harcerstwo to super sprawa! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. oj nie mija, wręcz narasta każdego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A na widowni siedziała Ona i pewnie dumna była, że ma tak fantastycznych i zorganizowanych rodziców!! A z nią podejrzewam, że babcia, której pewnie też się ciepło na sercu zrobiło. Uwielbiam takich kreatywnych i otwartych na świat ludzi :-) Brawo dla Was!!

    OdpowiedzUsuń

the little things © . QUINN CREATIVES .