przygoda, przygoda...

16 lutego 2013



...każdej chwili szkoda. Korzystając z faktu, że Mąż w końcu wziął urlop zrobiliśmy sobie wycieczkę do Stolicy. Czas odwiedzić rodzinę a przy okazji skoczyć na małe zakupy. Jadąc  nocą bo tak nam najwygodniej bo Dziecko śpi i nie wydziera się przynajmniej wniebogłosy, zajechaliśmy do domy teścia i oczywiście co? dziki krzyk bo Ona chce TAM! tylko, że TAM zostało w domu i nie wytłumaczy, że tu nie ma tego TAM co Ona by chciała ale jest inne. Później TAM nie miało większego znaczenia tylko ogromy krzyk, płacz i histeria i tak przez dwie godziny... jak już nastała cisza i można było zamknąć oczy to bardzo szybko zrobiło się jasno i oczy trzeba było otwierać sobie paluszkiem coby nie zasnąć na stojąco. No ale nowy dzień i zakupowe szaleństwo czas zacząć, skorzystaliśmy z kilku wyprzedaży i szafa Kseń na nowo się powiększa (ciekawe na jak długo). Dziecko z radością biegało pomiędzy półkami i wieszakami oglądając, rozwalając... Panią sprzedającym robiła papa przesyłała buziaczka i idziemy dalej. A tu nagle zachciało się spać i wszystko było by w porządku gdyby rodzice nie zapomnieli o bardzo istotnej rzeczy jaką jest poduszka. Na środku galerii, między tysiącami ludzi przebiegającymi ze sklepu do sklepu, My...
ja, Tato, wózek i krzyczące Dziecko... Ona szuka poduszki w każdym zakamarku wózka, w torbie a tu nie ma... i rozmowa...
Ksenia chcesz spać?
Tak!
To chodź do wózeczka połóż się i śpij
Tak! (jak przychodzić położyć się do wózeczka to jeszcze większy krzyk)
Ksenia jesteś zmęczona?
Tak!
i taka rozmowa przez pół godziny
później Dziecko zapomniało już, że chodziło o poduszkę, zmęczenie... trzeba sobie po prostu pokrzyczeć... eh czym byłby dzień bez krzyku! na szczęście po jakimś czasie mogliśmy spokojnie usiąść napić się kawy, soczku i zjeść ciasteczko (chyba to ciasteczko ją przekonało).

Udało nam się skorzystać jeszcze z targów mody Misz Masz w Blue City. Można było dotknąć tak cudownych rzeczy, w naszej szafie zawitał Puszek. Mamy bluzeczkę, ocieplacze, komin a teraz czekamy jeszcze na spodenki mają do nas przyjść w przyszłym tygodniu, ponieważ wszystkie w Kseni rozmiarze był bez napisu na pupie a nam on bardzo się podoba. Na szczęście Pani z Puszka załatwiła nam, że jednak będzie... więc z niecierpliwością czekamy na spodenki. No i oczywiście Kseń wybrała mi torebkę, Elmo rządzi!


Prześlij komentarz

the little things © . QUINN CREATIVES .